PHUKET: komercja i wolność

Wyspa Phuket to Tajlandia w pigułce. Różnorodność panująca w tym miejscu sprawia, że można poznać różne oblicza kraju będąc w jednym miejscu: Bangla Street na Patongu przypominająca żywotne ulice Bangkoku, Phuket Town z zabudowaniami w stylu kolonialnym, białe piaszczyste plaże z turkusową wodą, porośnięte dżunglą góry, w których można spotkać pasące się słonie, targowiska z tysiącem podróbek, świątynia w kształcie Buddy patrzącego na tą wyjątkową wyspę łaskawym okiem...

Big Buddha 

Wyspa Phuket to obok Pattayi najpopularniejsza destynacja Tajlandii. Dzięki międzynarodowemu lotnisku łatwo się tu dostać. Wybierając miejsce zakwaterowania musimy zastanowić się, na czym nam zależy: dla fanów nocnego życia najlepszym miejscem jest miejscowość Patong Beach; kochający spokój, ciszę i naturę powinni poszukać pośród dziesiątek mniejszych miasteczek i wiosek, które oferują puste plaże i fantastyczne widoki. Stolicą regionu jest miasto Phuket Town, którego nie polecam jako miejsca pobytu ze względu na zanieczyszczenie, korki, hałas, brak walorów estetycznych... Do miasta warto wybrać się jedynie na jednodniowe zwiedzanie.


Błogosławieństwo w czasie pracy, Patong


Najlepszym sposobem na zwiedzanie wyspy jest wypożyczenie skutera i samodzielne podróżowanie. Niemal każdy sklep, galeria, hotel ma wypożyczalnię, więc możemy przebierać. Ceny oscylują między 25-40 zł za dzień, a paliwo jest bardzo tanie. Co kilkaset metrów zobaczymy ludzi siedzących pod parasolkami i handlujących benzyną. Zakup obejmuje również nalewanie przez lejek ze zwykłej butelki :) Drogi są różne, ale jeździ się bezpiecznie. Normalną rzeczą jest przejeżdżanie na czerwonym świetle, jeśli droga jest wolna. Nie raz zostaliśmy strąbieni za stanie na czerwonym i tamowanie ruchu! Mimo turystycznego charakteru miejsca, widok białych śmigających motorkiem przez dżunglę wciąż budzi zainteresowanie. Uśmiechy, machanie dzieci są jednym z miłych aspektów podróży. Najpiękniejsza z tego wszystkiego jest wolność, którą się czuje- zmieniające się wspaniałe widoki, poczucie bezpieczeństwa, pozytywnie nastawieni ludzie powodują, że uśmiech naprawdę nie schodzi z ust.

Malownicze drogi wzdłuż wybrzeża

Tankowanie -profeska na maxa ;)


Na Phukecie jest kilka świątyń buddyjskich wartych zobaczenia. My wybraliśmy się do dwóch z nich. Najbardziej charakterystyczna jest świątynia Big Buddha, którą wybudowano w centralnym punkcie wyspy na jednej z gór. Za zwiedzanie nie musieliśmy nic płacić, ale mile widziane są datki na budowę. Przypadkowo trafiliśmy na kolumnę mnichów ubranych w tradycyjny pomarańczowy kolor, którzy udali się do głównego pawilonu i modlili się po turecku przy turystach. Dodatkowym atutem tej świątyni jest piękny widok -stojąc na wzgórzu obejmujemy wzrokiem niemal cały Phuket. Drugą ze świątyni, którą odwiedziliśmy była kolorowa Wat Chalong. Kompleks mieści się przy jednej z głównych dróg, więc można się do niego bardzo łatwo dostać. Polecam ze względu na bajkowe kolory i formy- zdobienia nie ustępują najpiękniejszym świątyniom Bangkoku.

Bajkowa Wat Chalong


Pod świątynią Big Buddha

Innym atrybutem wyspy są jej różnorodne plaże. Objeżdżając wyspę mieliśmy do wyboru plaże głównie piaszczyste, czasem żwirowe. W niektórych miejscach wzgórza spotykają się bezpośrednio z wodą -często przygotowane są specjalne punkty widokowe, z których można podziwiać roztaczający się poniżej widok. Jeżeli lubimy muzykę i towarzystwo Phuket jest idealnym miejscem do spędzania wolnego czasu- jeśli wolimy ciszę i spokój, znajdziemy mniejszą plażę tylko dla siebie. Naszą ulubioną została Kata Beach znajdująca się kawałek drogi na południe od Patongu: drobny, żółty piasek, krystalicznie czysta woda, niewiele osób, delikatne fale. Jest to co prawda plaża miejska, turystyczna, obok znajduje się kilka hoteli i sklepów, ale frekwencja była niewielka. Czuliśmy się, jak gdybyśmy mieli to miejsce tylko dla siebie. Innym ciekawym miejscem z całkiem przyzwoitą i również w miarę pustą plażą jest laguna mieszcząca się na północ od Patongu. Zapewne można się tam dostać lokalną komunikacją lub taksówką, ale zdecydowanie polecamy skuter. Laguna to skupisko kilku ośrodków wypoczynkowych i hoteli położonych w bardzo malowniczym miejscu. Jedną z miejscowych atrakcji są słonie przyprowadzane na plażę, z którymi można robić sobie zdjęcia, karmić, a nawet kąpać.

Laguna na Phukecie

Atrakcja turystyczna na lagunie


Na Phukecie warto zrobić zakupy. Niemal w każdym miejscu ciągną się stragany i stoiska, na których zaopatrzymy się we wszystko, czego możemy sobie życzyć: od ubrań, butów, torebek, zegarków począwszy na tajskich przyprawach, przysmakach skończywszy. Żałuję, że zabrałam torbę pełną ubrań, bo do Tajlandii najlepiej lecieć z pustą walizką... Oczywiście wyroby oferowane na straganach nie są najwyższej jakości- królują podróbki i kopie marek popularnych na całym świecie, ale ceny o wiele niższe od tych, które znamy z Europy kuszą. Warto zaznaczyć, że targowanie się jest standardem! Brak chęci do targowania i dyskusji na temat ceny może być wręcz uznany za obrazę. Nie każdy Taj posługuje się językiem angielskim, ale każdy zaopatrzony jest w kalkulator, który świetnie pełni funkcję tłumacza. Kontynuując wątek zakupowy, bardzo ciekawym doświadczeniem jest wizyta na prawdziwym targu- nie takim, który nastawiony jest na turystów i bardziej przypomina odpust, ale takim dla miejscowych, gdzie sprzedawane są świeżo łowione owoce morza i lokalne przyprawy (papryczki zakupione na Phukecie są diabelnie ostre, choć minęły 2 lata od ich zakupu!). Targi tego typu znajdziemy w co drugiej wiosce jadąc wzdłuż wybrzeża.


Targ w jednej z wiosek



Phuket– krótkie subiektywne podsumowanie:

Ceny: drink ze świeżego kokosa 2-4 zł; mała paczka ostrych papryczek 3-6 zł; torba podróżna 150 zł (podróbka znanej marki dobrej jakości); obiad w restauracji w turystycznej miejscowości 20-30 zł; wypożyczenie skutera na 1 dzień 20-40 zł; paliwo 3 zł za butelkę 1 litr; leżak na Patong Beach na 1 dzień 20 zł; schłodzone piwo na plaży podane prosto do leżaka 6-8 zł.

Na co zwrócić uwagę:

-W tzw. high season, który jest od grudnia ceny rosną o ok 30% -wciąż są bardzo przystępne- warto przyjechać wtedy przez wzgląd na dobrą pogodę, w deszczowe dni nie da się korzystać z tego, co Phuket oferuje
-Targujemy się zawsze, kiedy coś kupujemy
-Ruch jest lewostronny, więc trzeba zachować szczególną ostrożność -jazda motorem jest bezpieczna, jeśli nie pakujemy się w większe skupiska, wzdłuż wybrzeża jeździ się bardzo spokojnie, ale w miastach/ miasteczkach panuje zgiełk i wolna amerykanka -polecam tylko bardzo dobrym i opanowanym kierowcom- można spanikować!
-Przy wyborze hotelu trzeba dokładnie sprawdzić miejsce, w jakim się znajduje- jeśli jesteśmy amatorami spokoju i natury nie wybierajmy hotelu na Patongu ;)
-Mimo bardzo turystycznego, wręcz komercyjnego charakteru miejsca warto wybrać się na Phuket!

Komentarze

  1. Sądzę , że Phuket jest raczej bardzo drogi do pozostałej części Tajlandii . Odradzam zakupy . Taxi , ceny z kosmosu jak rownież posiłki w restauracjach . Wszystko o połowę tańsze jest w Bangkok .

    OdpowiedzUsuń
  2. Maciej to prawda- my byliśmy w 2011, a później w 2015 i odnotowaliśmy w przeciągu tych kilku lat znaczny wzrost cen... Kiedyś było taniej. Phuket zrobił się superpopularny, coraz bardziej dostępny dla Europejczyków, również Polaków, Tajowie korzystają z tej popularności i chcą na niej zarobić.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz